
Dzisiejsze zdjęcia ze spaceru wyszły bajkowo.
Pełne Słońce,
[trudno nie mrużyć oczu w tej krainie fotonów].
Spektakl na niebie i na wodzie.
I cudownie pusta szeroka plaża.
Tak było dzisiaj naprawdę.
Do tego bezwietrznie i ciepło.
Wakacyjno-relaksacyjny wajb w środku tygodnia.
Ale wiesz co,
gdyby to było dzień wcześniej,
ja nie byłabym tak zadowolona jak na dzisiejszym zdjęciu. 😉
Przez ostatnie dni moje ciało czuło się bardzo niewygodnie,
energetycznie przestymulowane,
przetaczały się przez nie trudne emocje.
W głowie też było mi niewygodnie.
Takie samopoczucie, które bardzo chcesz, żeby minęło, zanim się zaczęło.;-)
Dzielę się tym z Tobą,
bo może doświadczasz podobnych stanów w ostatnim czasie lub co jakiś czas.
Przychodzą, wydawałoby się, bez powodu.
Tzn. może i powód znajdziesz w sprawach bieżących,
ale poziom reakcji jest niewspółmiernie duży i gwałtowny,
poza logicznym wytłumaczeniem.
Albo jeśli poczytasz tu i ówdzie,
to powody możesz znaleźć,
w pomiarach Ziemi i Kosmosu.
Możesz też je łączyć z trudnymi i dramatycznymi wydarzeniami na świecie,
bo może należysz do szczególnie wrażliwych jednostek,
które reagują i na to.
Może być też tak, że obejrzany film, albo przeczytana książka
nie tylko poruszają w Tobie czułą strunę,
ale uaktywniają cały proces uwalniania
bardzo starych historii / emocji, zapisanych gdzieś w pra-pamięci Twojego ciała / pola.
Generalnie chodzi o to,
że to złe samopoczucie, dyskomfort ciała,
to pomieszanie w głowie i emocjach
jest przeskalowane,
podkręcone,
nieproporcjonalne do tego czego doświadczasz, albo jak reagujesz zazwyczaj.
Twój wewnętrzy obserwator musi się naprawdę postarać, żeby pozostać w mądrym neutralu.;-)
Więc po prostu dobrze wiedzieć,
że tak może być.
Że nie ty jeden.
Że oto właśnie odbywa się Twoja kolejna transformacja.
Dobrze, żebyś wiedział, co Ci pomaga w takich sytuacjach,
jak możesz siebie przeprowadzić z łagodnością, mądrością przez ten stan, przez ten czas.
Z uszanowaniem emocji,
z czułością dla ciała,
ze zrozumieniem dla pogubionej głowy. 😉
Bądź dla siebie dobry i cierpliwy. Odpuszczaj i uwalniaj. Oddychaj.
Po drugiej stronie tego procesu jest znowu lżej, świetliściej i stabilniej.
I pamiętaj,
że Niebo nie ma limitu,
a horyzont przesuwa się w miarę podróży i odsłania nowe przestrzenie.
A jeśli potrzebujesz asysty i wsparcia – zapraszam na sesje 1;1,
na spotkania on-line i nad Oceanem, w naszym Niebomamtu.
Do zobaczenia tu czy tam.
Kasia
Medycyna Serca i Oceanu