
W 2025 roku minęło 11 lat od mojego pierwszego spotkania z Lizboną. Przyznam od razu, że nie było bezwarunkowego zachwytu i miłości. Uczuciowo-emocjonalna więź dokonywała się stopniowo w miarę mojego docierania do miejsc nieoczywistych, tych bez blichtru, poza utartym szlakiem. W miarę zagłębiania się w miasto, zaczęła mnie porywać autentyczność peryferyjnych zakątków, nie tak znowu odległych od ścisłego centrum.
Na mojej drodze pojawili się ludzie (bairristas – lokalne osobowości), którzy ożywili sobą tę unikalną miejską scenerię. Spektakl rozwija się nieustannie i pokazuje nowe odsłony za każdym razem, gdy jestem w Lizbonie. Dochodzą nowi aktorzy, zmienia się dekoracja.
Od 11 lat obserwuję siebie w interakcji z tym miastem, z tymi ludźmi. Wchodzę w siebie, eksploruję wewnątrz mnie świetliste i zacienione obszary na tej samej zasadzie, jak eksploruję lizbońską ulicę.
Gdy zwiedzamy Lizbonę razem, nie podaję wszystkich dat, faktów historycznych i nazwisk związanych z tym miastem. Pokazuję Lizbonę taką jaka jest dzisiaj, zachęcam do wczucia się w jej klimat i urok.
Jeśli taki pomysł na zwiedzanie Państwu się podoba, to zapraszam do kontaktu.
W przypadku mojego Spacerownika nie ma sezonowości. Mamy do dyspozycji 365 dni roku. Większość jest słoneczna, nawet w listopadzie, grudniu i styczniu.
O moim Spacerowniku po Lizbonie opowiadam tutaj: https://youtu.be/3b02y6M0Iw8?si=k90huncFxtBcvPER